Zaczynając weekend od ciekawej lektury i drobnego filozofowania

Co jak co, ale w sobotę po prostu musiałem odespać sobie cały tydzień . Poszło mi to  jedynie  na dobre,  gdyż  czułem się w pełni  zregenerowany . Korzystając z tego, że Kinga udała się po zakupy, a w domu nie było nikogo prócz mnie postanowiłem wykorzystać spokój czytając książkę.  Właśnie takie chwile kocham najbardziej .  Ponownie więc cofałem się o tysiąc lat w czasie. Hmm….historia to moje oczko w głowie.  Praktycznie od zawsze mnie pociągało poznawanie przeszłości i odkrywanie tajemnic związanych z nią . Z tego co się widzi w necie istnieje wiele stowarzyszeń i bractw rekonstruujących dawne dzieje. Czasami żałuję, że nie jestem młodszy i nie mam czasu. Uczestnictwo w odtwarzaniu ciekawych, historycznych wydarzeń musiałoby być  pasjonującym  doświadczeniem. W końcu odłożyłem interesującą lekturę, aby  sięgnąć po laptopa. Zacząłem  przeglądać różnorodne  strony poświęcone takim stowarzyszeniom  lub  konkretnym festiwalom. Odnośnie festiwali to przoduje przede wszystkim Festiwal Wikingów i Słowian na wyspie Wolin. Przez trzy dni w roku trwają występy zespołów folkowych, mają miejsce różnorodne pokazy, walki pomiędzy Słowianami a wikingami itd. itd.  Read the rest of this entry »

Wypad na piwo z bratem

Wtorek również minął w miarę przyzwoicie . Suma sumarum dłuższa przerwa świąteczna, mania związana z drzwiami szklanymi jaką przeżywałem w tym czasie i rozleniwienie nie wpłynęło negatywnie na pracę jaką na co dzień wykonuje pisząc programy. Nie wypadłem z tempa i chwała za to. W czasie przerwy na kawę otrzymałem telefon od Kingi, żebym czekał przed budynkiem biura . Ma po mnie podjechać Krzychu. Powoli zacząłem się domyślać o co może mu chodzić. Starałem się jednak o tym nie myśleć, by nie wypaść z rytmu. Coraz mniej czasu mnie dzieliło do końca dnia. W końcu nadszedła godzina 16.00 i szykowałem się do wyjścia . Przeszedłem przez szeroko otwarte drzwi szklane dwuskrzydłowe, by znaleźć się po niedługim czasie przed budynkiem. Nie cierpię czekać po pracy za kimkolwiek. Zresztą czy istnieje człowiek, któremu chciałoby się marznąć przy prawie -10 stopniowym mrozie czekając po godzinach pracy. Marzyłem tylko o ciepłym domku . Read the rest of this entry »

W niedziele przy obiadku – na wspomnienia się zebrało

Jeszcze na początku wizyty Justyny z mężem czułem się tak jakby skrępowany . Justyna dosłownie nie dawała dojść ani mi , ani Sylwkowi do głosu. Ograniczyłem się jedynie do przytakiwania  lub  jeżeli już zyskałem okazję ku temu do wymiany zdania.  Trochę się zmieniło dopiero przy obiedzie . Ale czy na lepsze ? Kinga postarała się w kuchni na medal.  Zaserwowała nam kotleta schabowego z piure oraz surówką . Palce lizać. Miałem nadzieje, że Kinga samą swoją obecnością odrobinę ją przyhamuję. Nic jednak z tego.  Przyszło mi się wkrótce przekonać jakie są możliwości gadatliwości mojej dziewczyny . Teraz to ja zaczynałem przypominać Sylwestra. Obie wspominały piękne lata młodości i dzieciństwa.  Jakby nie patrzeć dowiedziałem się ciekawych smaczków jej lat młodzieńczych . Będąc jeszcze nastolatką była z natury lekkoduchem.  Nierzadko  uciekała ze szkoły, jeździła na koncerty rockowe i miała kłopoty w szkole. Dopiero jakoś  potem  wszystko uległo zmianie. Skończyła liceum, wyjechała do Poznania, znalazła pracę i udała się na studia zaoczne.  Poznaliśmy się dopiero w czasie, gdy była już studentką z licencjatem . Lepsze jednak było przed nami. Kinga bowiem doszła do głosu. Zaczęła opowiadać dalszy ciąg swojej historii przybliżając  czas  , w którym się poznaliśmy. Read the rest of this entry »

Planowanie ewentualnego przemówienia na bankiecie

Całe szczęście dzisiaj sobota i nie muszę wcześniej wstawać .  Doprawdy nie wyobrażam sobie zresztą pobudki o 6.00 rano po może 2  albo  3 godzinach snu. To byłby prawdziwy koszmar . Korzystając z dnia wolnego wyspałem się wstając dopiero na nogi koło południa. Kinga zajmowała się sprzątaniem domu, zaś  ja  zdecydowałem  wziąć prysznic. Kinga dała mi do zrozumienia, że bankiet się odbędzie, a moja obecność jest mile widziana. Nie wiedziałem jednak jednej dość  istotnej  rzeczy, a mianowicie  daty , w której odbędzie się ten cały bankiet . Sprawa jest na tyle poważna,  że  nie mógłbym zwolnić się z pracy na jedno popołudnie……..tak więc jeżeli odbędzie się po godzinach  bądź  w jakiś wolny dzień to z chęcią się na nim pojawię. Jestem tego pewny. W sobotę udałem się do biblioteki oddać książki  i  zrobić zakupy w Tesco.  Musiałem znaleźć i oddać książki, ponieważ nie zamierzam płacić kary za przetrzymywanie .  Szczerze mówiąc nie mam konkretnie czego czytać, więc postanowiłem poszukać czegoś co  miło  zajmie mój wolny czas. Zacząłem więc szukać. Udało mi się znaleźć parę ciekawych pozycji. Wypożyczając książki udałem się w drogę do sklepu.  W markecie musiałem spędzić trochę więcej czasu . Trochę czasu zajęło mi zdobycie potrzebnych produktów po czym dostanie się do kolejki i kupno wybranych towarów. Wracając do domu tonąłem wręcz w śniegu. Zasypało Poznań równo . Po przyjściu do domu spodnie miałem zmoczone od śniegu. Read the rest of this entry »

Miła rozmowa przy skype

Do domu wróciłem bardziej zadowolony niż ostatnio . Zauważyła to  również  Kinga. Oczywiście była ciekawa skąd tak nagle pojawiła się u mnie radość.  Odpowiadając na postawione przez nią pytanie zwierzyłem się ze spotkania z panią Elżbietą i rozwiązaniu problemu drzwi w jej domu . Moja kochana Kinia uśmiechnęła się podając mi  po chwili  odgrzany obiad. Ona również miała  dobry  dzień. Dyrektorka muzeum jest pod sporym  wrażeniem, zaś  ludzie są zachwyceni wystawą. Dowiedziałem się  również , że Natalia nagrywając się na automatyczną sekretarkę powiadomiła o swoim przyjeździe do polski. Najprawdopodobniej   złoży nam wizytę będąc w Poznaniu. Czekamy.  Możliwe  , że jej przyjazd wiąże się z pracą. Być może przylatuje do naszego kraju w związku z jakimś europejskim tournee, odbędzie parę koncertów i poleci dalej.  Popołudnie spędziłem słuchając muzyki oraz rozmawiając ze znajomymi przez skype . Akurat udało mi się wdać w rozmowę z Łukaszem, który ciągle tylko narzekał na dzieciaki w klasie, którą uczy. Cóż….. nieco  wyrozumienia…..my sami tacy byliśmy. Poza tym sam wybierał kierunek, w którym się realizuje . Mógł przewidzieć, że to nie na jego słabe nerwy. Pochwalił się, że szkoła zainwestowała pieniądze w drzwi szklane zewnętrzne.  Powiedziałem mu, że to całkiem nieźle . Read the rest of this entry »

Spóźniając się na tramwaj i przemyślenia odnośnie nowoczesnego Poznania

Wracając do domu zmuszony byłem poczekać na kolejny tramwaj, bo mi uciekł .  Idealnie . Nie wiem czy to przez pecha, czy może przez moją opieszałość po prostu. Pozostało mi czekać w tym  chłodzie .  Kolejny  transport nadjedzie za kwadrans.  Dla świętego spokoju wyjąłem telefon i zadzwoniłem do Kingi tłumacząc się ze swojego pecha . Wiatr wiał niemiłosiernie. Chłód przeszywał  niesamowicie . Po upływie pozostałego czasu podjechał zbawienny tramwaj. Wewnątrz tego wehikułu nie było wcale cieplej niż na zewnątrz.  Zauważyłem wolne miejsce, więc usiadłem . Przez niemal całą drogę do domu spoglądałem za szybę. Za nią wszystko spowite było w ciemności . Mało kto spacerował ulicami tego starego polskiego miasta. Pragnę zwrócić uwagę na to, że Poznań to nowoczesne miasto,  także  nie problem trafić na jakieś  sensowne  budynki  cechujące  się nowoczesną architekturą. Przykładem mogą być Międzynarodowe Targi Poznańskie – konstrukcja jakby nie patrzeć szklana. Budynek ten posiada multum szklanych ścian działowych – element dosyć rozpowszechniony i spopularyzowany w budownictwie. Read the rest of this entry »

Wywody Stefana związane z drzwiami szklanymi

W poniedziałek poszedłem już do pracy . Skończyło się leniuchowanie. Z domu wyszedłem około godziny 8.00,  żeby  zdążyć na tramwaj, a w biurze znaleźć się pół godziny później. W pracy od samego początku panowała rozleniwiona atmosfera.  Coś mi się zdaje, że niełatwo jest złapać właściwy rytm przez pracowników . Powrót do normalnego dynamizmu zajmie im  z pewnością  do kilku dni. Nie jestem niestety oryginałem,   bo  mi samemu ciężko praca z początku wychodziła. Nabranie tego ”rytmu” nie potrwało aż kilku dni jak zakładałem. Myślę, że o 13.00 większość pracowników była zajęta swoimi sprawami . Pół godziny  potem  uciąłem  sobie około dziesięcio minutową przerwę na kaweczkę. W tym samym czasie znajomy siedzący przy sąsiednim komputerze powiedział, że zaraz po pracy udaje się do sklepu wybrać drzwi szklane przesuwne. Przez to, że miałem problem z uśnięciem w nocy dziś nie chciało mi się zbytnio rozgadywać . Postanowiłem po prostu wysłuchać, co też Stefan widzi w tych drzwiach jak i  także  dlaczego właśnie  powziął decyzje zakupu i montażu właśnie drzwi przesuwnych .  Swoją prelekcję Stefcio zaczął od tego, że zdecydował się ostatecznie na nie, ponieważ ma ciasne mieszkanie . Samo otwieranie skrzydeł drzwi normalnych zajmuje  coś  miejsca, zaś właśnie skrzydła drzwi, które  chce   zamówić  chowają się po otwarciu w ścianie  albo  specjalnej kasecie. Jego wybór padł na szklane, ponieważ jest to materiał nowoczesny ( Stefan i jego bliscy lubią podążać za duchem czasu )  oraz  estetyczny. Przepuszcza do przyciemnionych pomieszczeń takich jak np. korytarz promienie słoneczne oświetlając tym samym je. Read the rest of this entry »

Przeglądając oferty witraży w chwili wolnej

Nigdzie nie wychodziłem z domu po powrocie z zakupami .  Chwilkę posiedziałem przy laptopie udzielając się  odrobinkę  na forum budowlanym. Musiałem nieco opisać swoje spostrzeżenia  związane z wątkiem zabudowań szklanych. Kinia nie wyglądając najlepiej spędziła w łóżku praktycznie pół dnia . Nie pozostawało mi nic innego jak samemu wziąć się za obiad.  Postanowiłem przyrządzić jakieś proste danie w parę minut . Nie było sensu gotować czegoś ciężkostrawnego, tym bardziej, że Kindze nie imał się dziś apetyt. Poszukując czegoś w szafce znalazłem zupki chińskie w 5 minut.   Wziąłem się szybko do roboty . Jakieś dziesięć minut później zaniosłem jej obiadek do pokoju na biurko. Udałem się do salonu, gdzie mój wzrok zatrzymał się na stole. Leżało na nim czasopismo poświęcone witrażom z tego co  zaobserwowałem . Jak się okazało był tam spis witraży wykonywanych przez dane firmy. Cóż…rozsiadłem się na fotelu i zacząłem przeglądać. Motywów witraży było  wiele . Naprawdę dla każdego coś miłego.  Pozwoliłem sobie wczuć się troszkę w rolę osoby kupującej witraż pamiętając oczywiście o jednej naprawdę ważnej rzeczy, a mianowicie o tym, by nie gryzł się z charakterem wystroju wnętrza mojego domu  . Bardzo podobały mi się motywy roślinne i zwierzęce.  Read the rest of this entry »

Odwiedzając sklep muzyczny

Środa chyliła się już do samego końca . Wieczorem przed snem pisałem jeszcze ze znajomymi,  ale nie trwało to długo. Ostatniego dnia w roku zbudziłem  się dosyć późno, bo dopiero w południe.  Kinga została akurat wezwana do muzeum .  W końcu w poniedziałek inaugurowana będzie wystawa i nie zostało zbyt wiele czasu . Zrozumiałe. Przeglądałem szczegółowo jej książki. Mniej więcej koło 12.00 podjechał do mnie Krzysztof.  Rozmawialiśmy chwilę na temat elektroniki  i  komputerów. Podkreślę może od razu, że stanowi to jego zainteresowanie, tak samo historia czy archeologia są moimi zainteresowaniami . W sumie to nie miałem dużo do powiedzenia będąc w tym temacie. Właśnie jechał Krzysztof z Gorzowa, gdzie miał coś ważnego do załatwienia . Namawiał mnie, żebym pojechał z nim do muzycznego, bo zamierza kupić gitarę elektryczną, a  ja się odrobinę na sprzęcie muzycznym znam.  Długo nie było trzeba mnie namawiać . Zadzwoniłem do Kingi, że nie będzie mnie w domu podając tego powód. Wsiadłem do auta i pomknęliśmy ku najbliższemu sklepowi muzycznemu.  Będąc w aucie zapytałem mu się po cholerę mu gitara elektryczna . Wraz ze znajomymi gra w jakimś lokalnym zespole i chciałby się udzielić. Z tego co twierdzi na klasyku gra w miarę dobrze. No cóż…………dosłownie chwilę  później  znaleźliśmy się  tam, gdzie mieliśmy się znaleźć . W czasach liceum byłem gitarzystą lokalnego zespołu. Wiadomo jak to było, lata 90, heavy metal, długie włosy, skóra , częste spotkania w większym gronie – gdzie te piękne czasy. Sprzedawcą w sklepie okazał się mój stary znajomy zwany przez wszystkich Omą.  Rozpoznał mnie mimo tego, że nie noszę już długich rozpuszczonych kłaków, glanów i w ogóle zmieniłem imige . Krzysztof gra przeciętnie i udziela się jedynie dla zabawy w lokalnym zespole, tak więc popełnił by  klasyczny błąd dokonując wyboru gitary marki Gibson bądź Dimavera stojących od tysiąca w wzwyż, że już nie wspomnę o piecyku. Read the rest of this entry »

Kolejna obeznana z tematem osoba

Dotarliśmy do celu jakoś koło jedenastej . Ledwo zdążyliśmy wysiąść z autobusu odebrałem telefon od znajomego zapraszającego nas na rynek koło południa.  Do południa została się jedynie godzina, a przecież istnieje ryzyko, że nie zdążylibyśmy na czas . Wzięliśmy nogi za pas, chociaż wiadomo jak to jest. To nie Międzychód. Dotarcie z jednego miejsca na drugie może czasami człowiekowi zająć praktycznie cały dzień.  Do samego południa pozostało niewiele czasu . Postanowiłem zadzwonić do Mirosława. Przełożyłem spotkanie na godzinę pierwszą. Nie spotkałem się z jakimś większym  sprzeciwem . Ze spokojem trafiliśmy na  wspaniały  rynek.  W dalszym ciągu powieki mi ciążyły, więc moim  kolejnym  krokiem było zamówienie kawy w pobliskiej kawiarni. Kinga poszła za przykładem. Poznańskie koziołki już dawno zdążyły się tryknąć.  Rozejrzawszy się po kawiarni skupiłem się na zbliżającym się w naszym kierunku Mirosławem .  Także  zamówił kawę po czym rozpoczął temat. Rozmawialiśmy na temat ferii. Konkretnie posiada dwa dodatkowe bilety do Austrii i był ciekawy czy wybierzemy się z nimi.  Zgodnie z prawdą zdradziłem, że nie mogę dać konkretnej odpowiedzi z racji tego, że nie wiem czy w ogóle będę miał urlop w tym właśnie momencie .  Głównym  celem naszego spotkania było właśnie ewentualne omówienie kwestii spędzenia ferii zimowych w Austrii.   Read the rest of this entry »